*Victoria*
Biegłam przez las, poszukując pożywienia. Gdy przystanęłam i rozglądałam się za takowym, otoczyła mnie grupa wilków. Przyjęłam postawę obronną. W nozdrza uderzył mnie ich zapach. Jęknęłam w myślach. "Wilkołaki?! A co one tu robią?! " - pomyślałam, po czym wyprostowałam się.
- Może by tak któryś z was przyjął postać ludzką, byśmy mogli pogadać, co? - powiedziałam głośno. Wtedy jeden z wilków warknął i zamienił się w człowieka. Nie wyglądał groźnie, więc założyłam że zdołałabym go pokonać. Spojrzałam mu w oczy a moje przyjęły barwę czerwoną.
- Czego tu szukasz? - zapytał, choć brzmiało to jak szczek. Z trudem powstrzymałam się by nie parsknąć śmiechem.
- Jedzenia... A co, nie wolno? - odpyskowałam. Chłopak zacisnął pięści.
- Wkroczyłaś na nasze terytorium - wycedził. Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
- Ojejku, przepraszam szanownego pana! - powiedziałam z jadem w głosie. Młody chyba się wkurzył, bo wydał z siebie odgłos podobny do warknięcia.
- Ojej, piesio się zdenerwował? Jak mi przykro - mówiąc to, zauważyłam że koło zrobione przez wilki zacieśnia się. Syknęłam na nie ze zdenerwowania. Był to mój błąd. Gdy tylko odwróciłam swoją uwagę od chłopaka, on się na mnie rzucił, zmieniając w wilka. Na jego nieszczęście byłam szybka. Chwyciłam go za gradło i rzuciłam o drzewo. Zaskomlał i podniósł się z trudem. Podeszłam do niego i chwyciłam za skórę na karku.
- Będziesz jeszcze podskakiwał? - prawie warknęłam. Wilk potrząsnął głową i zaskomlał ponownie. Puściłam go i odeszłam. Reszta wilków patrzyła mnie zdezorientowana i wściekła. Zasyczałam na nie i zanim się zorientowały, już mnie nie było.
------------------------
Otworzyłam oczy, oszołomiona zobaczoną wizją. Potrząsnęłam głową i poszłam do łazienki. Po chwili zeszłam na dół, już ogarnięta. Wyszłam z domu i udałam się w stronę szkoły. Gdy byłam już na miejscu, przywitałam się z przyjaciółmi i poszłam do łazienki. Właśnie poprawiałam makijaż, gdy w nozdrza uderzył mnie okropny zapach. Skrzywiłam się i zerknęłam w lustro. Zobaczyłam jakąś dziewczynę, to od niej tak śmierdziało. Ona również skrzywiła się, czując mój zapach. "Cholera... Wilkołaczka" - pomyślałam. Usłyszałam ciche warczenie. Odwróciłam się w jej stronę i uśmiechnęłam się kpiąco.
- Co, kundelek się denerwuje? - spytałam. Dziewczyna zacisnęła pięści. Wyszłam stamtąd, zadowolona z siebie. Poszłam szybko na lekcje. Za sobą nadal słyszałam ciche warczenie. Domyśliłam się, że za mną siedzi ta wilkołaczka albo inny wilkołak. Nie zwracałam na to uwagi, lecz skupiłam się na lekcji.
czwartek, 30 maja 2013
Chapter 1
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz